RSS
poniedziałek, 24 lipca 2006

dzis ruszył mój nowy blog :) ten blog nie będzie już kontynuowany. jest zbyt smutny... z resztą nie chcę już wracać do pewnych przykrych spraw z przeszłosci. teraz następuje optymizm :)

zainteresownych moimi dalszymi przygodami zapraszam na blog: www.kobietanova.blox.pl

19:31, annataylor
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 lipca 2006
KONIEC

postanowiłam że zakończę pisanie tego bloga - jest zbyt pesymistyczny... ostatnio czytałam moje wszystkie notki i widzę jak bardzo się zmieniłam, czuję naprawdę ogromną przemianę, myślę, że dojrzałam, dorosłam. teraz inaczej patrzę na świat. wiele się nuczyłam, zdobyłam nowe doświadczenia, jestem inną kobietą. wiem, czego chcę i wiem jak to zdobyć. znalazłam swoją drogę...

wkrótce ruszy  mój nowy blog. adres podam niedługo. nie kasuje obecnego bloga, możecie go czytać, ale już nie będzie kontynuacji. stałych czytelników zapraszam na nowy...

19:52, annataylor
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 lipca 2006
ZMIANY

ostatnio w moim życiu trochę się zmieniło - to znaczy zaczęlam inaczej myslec, postrzegac pewne sprawy, zaczełam cos robic z moim zyciem itp. itd. jest teraz lepiej. nastepuje koniec dekadentyzmu :) i poczatek optymizmu :) zastanawiam sie czy nie zmienić tytułu bloga ( na jakiś bardziej optymistyczny) - kiedys miałam tytuł " koniec dekadentyzmu 2004...?",  poniewaz wtedy byłam zakochana i czułam się szczęśliwa. teraz, mimo że nie mam faceta, jestem w pewien sposób szczęśliwa, nabieram powoli wiary i optymizmu, staram się żyć lepiej, inaczej.

tak w ogóle to myśle o tym by zakończyć tego bloga ( w sierpniu minie 2 lata jak go prowadzę) i może zacząć pisać inny, nowy, bardziej wesoły. z drugiej strony, szkoda mi kasować te wspomnienia (chociaż czasem były smutne), bo to w sumie część mnie, mojego życia...

15:29, annataylor
Link Komentarze (3) »
piątek, 07 lipca 2006
fajnie ze jestescie :)

tak sobie ostatnio mysle nad znaczeniem tego bloga i jego wpływem na moje zycie. czytając komentarze innych blogowiczów, czuje ze oni, wy :)  mnie rozumiecie. mimo ze sie nie znamy, moze sie nawet nigdy nie spotkamy - to ja paradoksalnie czuje jakąś więź z wami, jesteście dla mnie w pewien sposób bliskimi osobami ( nie wiem czy można tak to nazwac?). rozumiecie moje problemy, macie pododne czasem do moich. Mamy różne poglądy, ale to pozwala nam lepiej się zrozumieć i poznać. jesteśmy inni, a jednak podobni.

DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚCIE I MNIE WSPIERACIE!!!

21:07, annataylor
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 lipca 2006
TO JUZ JEST KONIEC

wczoraj, 2 lipca, odzyskałam moje rzeczy, które leżały w domu mojego byłego faceta. pare książek i gazet. paradoksalnie tylko to mnie przy nim trzymało. pół roku go prosiłam o zwrot!!! oczywiście nie pojechałam do niego - zrobiły to moje siostry. zabrały moje rzeczy, jego ciocia otworzyła drzwi i dała im moje książki i gazety.

w ogóle to parę dni temu miałam niemiłą wymianę smsów z moim byłym. wkurzyłam sie na niego. posypały się wulgaryzmy. może nie powinnam tego mu napisać, ale powiedziałam że jest kutasem, że nie chcę go znać i ma spierdalać. od razu mi było lepiej... ten facet tak bardzo mnie skrzywdził... no ale co było, to było. pożegnałam się z przeszłością. spaliłam mosty za sobą... 

teraz mogę zacząć nowy etap w moim życiu, lepszy, pełen wiary i optymizmu na lepsze jutro. już nie pozwolę, aby jakiś facet mnie skrzywdził i doprowadził do płaczu. nie chcę tego. już się dosyć napłakałam i nacierpiałam. teraz może być tylko lepiej...

20:14, annataylor
Link Komentarze (6) »
piątek, 30 czerwca 2006
ROZGRZESZENIE

ostatnio bylam u spowiedzi... tak dawno nie byłam, nie pamiętam kiedy ostatnio. chyba w podstawówce? (wstyd). nie jestem jakąś super wierzącą osobą, prawie w ogóle nie chodzę do kościoła. modlę się tylko, jak potrzebuję pomocy i wsparcia od Boga.

ta spowiedź nie była taka zwykła... wyglądało to tak, że byłam umówiona z księdzem, którego poleciła mi bliska osoba. poszłam do jego gabinetu w seminarium. czułam się trochę nieswojo, ręcę mi drżały, głos się załamywał, nie wiedziałam co mówic, od czego zacząc. była to raczej rozmowa, niż klepanie jakiś formułek.

podczas spowiedzi była brzua, za oknem grzmiało - moze to znak od Boga? po wyjściu też tak dziwnie wiał wiatr...

poczułam się lepiej, lżej na sercu bez grzechów, a było ich sporo i nie były to "lekkie" grzechy. żałuje pewnych rzeczy z przeszłości, pewnych słów i moich zachowań (notabene nieodpowiedzialnych), ale wiem, że Bóg mi przebaczył...

dostałam rozgrzeszenie...

myślę że najwyższy czas pożegnać się z przeszłością i zacząć kolejny, lepszy etap w moim życiu.

zauważyłam ostatnio, że modlę się o dobrego męża, o miłość, o zdrowe dzieci...

niczego więcej nie pragnę - tylko miłości.

NA ŚWIECIE JEST TYLKO JEDNA LOGIKA - LOGIKA NAMIĘTNOŚCI ("Bez dogmatu" H. Sienkiewicz)

21:47, annataylor
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 czerwca 2006
smutno jakos...

Wczoraj był Dzień Ojca, a mojego taty nie ma w domu. Z resztą jego prawie nigdy nie ma w domu. Jest za granicą.  Przez kilka miesięcy. Prawie przez całe moje życie. Przyjeżdża tylko na święta na parę tygodni. Ale nie myślcie, że mam jakiegoś strasznego tatę – wręcz przeciwnie. Zawsze mogę na nim polegać ( jak jest w domu, oczywiście), zrobi dla mnie wszystko, dla mamy i moich sióstr też. Ja wiem, że on ciężko pracuje, żeby nas utrzymać. On tam nie jeździ dla przyjemności, tylko do pracy.

Zawsze jak przyjeżdża  do domu to przywozi dużo prezentów, masę różnych fajnych rzeczy. On lubi kupować mi sukienki J

Koleżanki mi zazdroszczą, że mam fajne ciuchy lub płyty, kosmetyki, ale żadna z nich nie wie, ile mnie to cierpienia i łez kosztuje…

 

Może przez to, że mojego taty  nie ma w domu, ja mam kiepskie relacje z facetami? To znaczy widzę, że ciężko mi nawiązać jakiś bliski kontakt z mężczyzną. Z reguły im  nie ufam, boję się zaufać. Teraz tym bardziej,  jak jestem po rozstaniu z moim pierwszym chłopakiem ( który notabene pojawił się dopiero jak miałam 21 lat, wcześniej nigdy nie chodziłam na randki, z nikim się nie całowałam…). Może ja szukam w facetach mojego taty? Szukam jego cech charakteru, troski i opieki… Przez całe życie żyłam wśród kobiet i może dlatego ciężko mi wejść w związek? Wiem, że podobam się facetom, koleżanki mówią, że mogę mieć każdego. Ale ja jakoś nie chcę każdego. Bo większość traktuje mnie jak obiekt seksualny, jak dupę do posuwania. Żaden nie docenia mojego intelektu, charakteru, osobowości – przecież ja nie jestem jakąś głupią lalunią!!!  A może mężczyźni boją się inteligentnych dziewczyn? Wolą łatwe panienki?

Jak rozmawiam z facetem to czasem mam wrażenie, że on się boi… czego? Mojej wiedzy? A może onieśmiela go moja uroda?

 

Wysłałam wczoraj mojemu tacie maila i kartkę – niech wie, że jego najstarsza córeczka bardzo go kocha i tęskni…

On dopiero przyjedzie w grudniu…

10:46, annataylor
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 19 czerwca 2006
CZAS NA ZMIANY...?
NA PRZYSZŁOŚĆ OBIECUJĘ SOBIE BYĆ ZAWSZE NIEKONSEKWENTNYM, ILEKROĆ BĘDZIE MI Z TYM LEPIEJ, DOGODNIEJ, SZCZĘŚLIWIEJ ( "Bez dogmatu" H. Sienkiewicz)

dziś mam 22 urodziny. chyba czas już na zmiany w moim życiu. ostatnio dużo rozmyślam o sobie. najgorsze jest to, że nie wiem co ja chcę w życiu robić. studia (polonistyka) nie dają mi satysfakcji jakiej oczekiwałam i nie podobają mi się już. jest beznadziejnie :( ale  nie mogę ich rzucić bo jestem bliżej końca niż początku. tak więc będę musiała się jeszcze trochę pomęczyć :( jedyne co mnie pociesza to fakt, że nie będę nauczycielka :) świadomie zrezygnowałam ze specjalnosci nauczycielskiej :)
wiem jedno - w przyszłości chcę pracować z ludźmi, nie mogę siedzieć zamknięta w pokoju, bo duch mój niespokojny i zawsze chce wyjść i coś robić, a nie siedzieć na dupie i czytać książki.
tak w ogóle to moim celem w życiu jest założenie rodziny. chcę mieć męża i dzieci. niczego więcej nie pragnę. nie muszę robić kariery i nie chcę brać udziału w wyścigu szczurów. może jestem trochę staroświecka w poglądach, ale nie przeraża mnie pesrpektywa zajmowania się dziećmi. przecież to sama radość i każda kobieta tego pragnie. natury nie oszukasz...z resztą ja nie chcę urodzić pierwszego dziecka w wieku 30 lat albo później !!!
najgorsze jest tylko to, że faceta mi brak, który by się ze mną ożenił i kochał mnie mocno i na zawsze...

POSIADAM SERCE KALEKIE, ALE ZDOLNE DO KOCHANIA...


ps.
moj były facet miał wczoraj urodziny - czy to nie przeznaczenie, ze on ma je dzien przede mna? wysłałam mu smsa z zyczeniami, chociaz wszyscy znajomi mi mowili, ze mam tego nie robic. bo on potraktowal mnie jak szmate i w ogole mnie nie szanuje. ale ja nie moglam sie powstrzymac. wiem ze to glupie ale wyslalam mu je. oczywscie nie bylo zadnej reakcji z jego strony, tym bardziej nie spodziewam sie zyczen od niego...
11:57, annataylor
Link Komentarze (7) »
niedziela, 11 czerwca 2006
kiedy to sie skończy?

mam już tego dość - mój były facet robi wszystko, żeby mnie wkurzyć i zdołować. ostatnio wysłał mi smsa, w ktorym napisał, że przespał się z koleżanka na imprezie!!! masakra!!! debil jeden!!! pieprzony kobieciarz, który żadnej dupy nie przepuści - ciekawe z iloma spał zanim był ze mna? wspominal mi o swoich licznych randkach, ale seks to był temat tabu. boże, jak bardzo się myliłam co do niego. tak bardzo sie zawiodlam. czuje się skrzywdzona, oszukana. jak bylo mu zle ze mna to po co mi mowil ze mnie kochal? po co to bylo? oszukiwal i siebie i mnie - nie wiem czy mu kiedys wybacze.
od prawie poł roku nie mogę sie z tego koszmaru uwolnić. ciagle o nim mylse, nie moge przestac... czasem sie wkurzam na niego, czasem placze po nocach i tesknie, czasem wmawiam sobie jakim jest palantem i nie jest mnie wart.to nie jest facet dla mnie. no ale ciagle mysle!!! masakra!!! musze sie uwolnic, zapomniec,wyleczyc z niego, jak najszybciej...

mysle sobie, ze moze on byl tylko po to zeby mnie doswiadczyc, czegos nauczyc, zeby z innym bylo mi lepiej... to byl moj pierwszy facet... tylko komu ja teraz zaufam? kogo pokocham? tamtemu ufalam w 100 procentach, a on okazal sie slabym facetem, ktory tak latwo sie poddaje

jedno wiem na pewno - nie moge z siebie robic jakiejs ofiary i przejmowac sie nim. nie moge plakac po nocach i myslec co by bylo gdyby...
musze sie otrzasnac z tego szoku i zyc na nowo. nie pozwole zeby jakis byly facet zniszczyl mi zycie...
bo ja jestem twarda sztuka :) ja tak latwo sie nie poddaje. nie pozwole sie juz tak traktowac... zaden facet juz mnie tak nie skrzywdzi... juz nie bede plakac :)

11:21, annataylor
Link Komentarze (7) »
niedziela, 04 czerwca 2006
smutny dzien

wczoraj minęły 4 miesiące odkąd nie jestem już z moim chłopakiem. smutno mi, ale z drugiej strony wiem, że nie chce być w takim związku w jakim byłam. gdyby mój były facet się zmienił, zaczął  trochę inaczej myśleć  o miłości, seksie i  kobietach  -  to chcialabym  żeby wrócił. myślę,  że moglibyśmy stworzyć na prawdę fajny związek.
zastanawiam się, czy to co było między nami to była miłość? a może to była namiastka miłości? a co to w ogóle jest miłość?
zdaję sobie sprawę, że teraz tęsknię za fizyczną bliskością, chcę się przytulić do kogoś, pocałować... wiem, że nie tęsknię za tym konkretnym chłopakiem, nie tęsknię za nim, za jego osobowością i charakterem - okazał się słabym mężczyzną...

tak w ogóle to napisałam wiersz na ten temat:

SCHOWAŁAM WSZYSTKIE TWOJE RZECZY
W PUDEŁKU NIEPAMIĘCI

JUŻ NIE CZEKAM NA CIEBIE-
BO I TAK NIE PRZYJDZIESZ

TELEFON MILCZY-
WIDOCZNIE SŁÓW ZABRAKŁO

ZAMORDUJ MNIE
ZABIJ WE MNE TE UCZUCIA-
NIEKOŃCZĄCE SIĘ KOSZMARY PRZESZŁOŚCI

NIE BĘDZIEMY JUŻ SZEPTAĆ
SŁODKICH SŁÓW -
BO JESTEŚMY SOBIE OBCY... (?)

JAK MI DOBRZE BEZ CIEBIE
BO NIE MUSZĘ SIĘ OSZUKIWAĆ
ŻE TO BYŁA MIŁOŚĆ
12:18, annataylor
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9